Mamę pocisnęło

Kek nie spodziewaliście się posta po tak długiej przerwie, co? 😮

 

Janek poszedł do łazienki. A tak po prawdzie to tylko mu się zdawało że poszedł, bo mama go minęła i weszła pierwsza.

„Ej no co to ma być?” Janek wyraził swoje niezadowolenie.

„Muszę bo mnie ciśnie.” mama odparła.

„Aha, w sensie na sranie?”

„No.”

„A to spoko.”

KONIEC

Ahh ten zmysł twórczy.

Reklamy

Sałatka Mamy

Mama Piotrka zrobiła na obiad jakąś zmierzłą sałatkę.

„Mamo, czemu ta sałatka jest taka zmierzła?” spytał mamę Piotrek.

„To dlatego, iż dodałam do niej gówno.” odparła mama, „Nie gadaj, żryj.”

„No chyba nie.”

Piotrek nie mógł już tego dłużej znieść i zdetonował ładunki ukryte w dupie, niszcząc przy tym calusieńką planetę.

KONIEC

Mleczna Przygoda Kacperka

Kacperek siedział sobie na korytarzu w szkole i pił mleko z kartonika. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż Kacperek miał dwadzieścia jeden lat i studiował dziennikarstwo.

Podeszło do niego kilkoro chłopaków którzy zaczęli go zaczepiać.

„Ej patrzcie jaki DOWN z tego Kacperka, pije mleko z kartonika!”

„HAHAHAHA!”

Wtedy Kacperkowi zrobiło się smutno.

„Ej ale mama przynosi mi te mleka z pracy, bo dzieci w jej szkole podstawowej nie chcą go pić… Poza tym jest bardzo smaczne!” powiedział.

„JEZUSSS CO ZA DOWNNN!!!!11” wyśmiali go chłopaki.

„W ogóle to jak ktoś pije mleko, będzie WIELKI! Zobaczycie, kiedyś będę tak wielki, że zgnietę was swoim dupskiem!”

„HAHAHAAHAHAHAHAHAHawasfadmfsfklsmngjklsn!!!!” Kacperek jedynie pogorszył swoją sytuację, gdyż teraz cała uczelnia się z niego śmiała.

Nie wiedzieli jednak, Kacperek też w sumie o tym nie wiedział, że mleko które pił było radioaktywne, i Kacperek nagle urósł do rozmiarów Mount Everestu.

Wszyscy zaczęli uciekać, ale Kacperek nie miał zamiaru im odpuścić. Wypiął dupę i pierdnął tak mocno, że zdmuchnął z powierzchni Ziemi całą Polskę.

KONIEC

Morał: Zawsze patrz w obie strony zanim przejdziesz przez ulicę.

 

Szczym

Jolka poszła do hipermarketu a tam stała sobie hostessa. Jolka podejszła i zagadała.

„Siema, co tam pani ma?” spytała.

„A no mamy takie bułeczki z…” hostessa odparła, ale urwała wpół zdania, gdyż Jolka otwarła paszczę i wciągnęła wszystkie bułeczki do swojej gębiny niczym odkurzacz.

„Zajebiste.” Oblizała się Jolka, „Szczym one były?”

„… z gównem.”

Wtedy Jolka uświadomiła sobie, że ej, przecież może wypadałoby się najpierw spytać z czym były a potem zjeść.

Niemniej jednak Jolka poczuła się oszukana i unicestwiła hostessę przy pomocy serii błyskawicznych ciosów, których nauczyła się w Dojo Ognistej Pięści Mistrza Kononowicza.

KONIEC

Niedługo sesja, ale postaram się wrzucić coś raz na jakiś czas.

Święta 2017 – Mały Daniel Dostaje Mega Prezent

/Wesołych świąt i dużo KUPSKA./

Daniel właśnie skończył rzygać po zjedzeniu wstrętnej ryby, którą rodzice mu wcisnęli na siłę, by spróbować każdej żałosnej potrawy. Wrócił do pokoju a tam go woła mama:

„Chodź Daniel! Został tylko twój prezent!” powiedziała.

„Otwieraj to mały karakanie albo znowu śpisz w piwnicy.” dodał tatke.

„O w morde!” ucieszył się Daniel, „Nareszcie, raz w roku dostanę coś od swoich rodziców innego niż lanie po dupie!”

Daniel otwiera paczkę a tam bomba.

„Co to jest?” spytał.

„To jest przedmiot, dzięki któremu spełnią się wszystkie twoje marzenia! :)”uśmiechnęła się mama.

„Wat!?”

„No wciskasz przycisk i spełniają się wszystkie twoje życzenia.” Wyjaśnił tata.

„O KURDE!” zdziwił się Daniel, „Życzę sobie by moi zdałnieni rodzice zniknęli, żebym był czarny i mieszkał w murzyńskiej dzielnicy w Los Angeles i miał dużo kolegów, nie tak jak w tym przykrym kraju!”

„O ty mały kasztanie.” Wkurzyła się mama, „Zaraz ci… to znaczy, śmiało, klikaj :)”

Daniel kliknął guzik i nagle wybuchnął. Jednakże jego rodzice nie przewidzieli, iż eksplozja obejmie także ich. A także całe osiedle i całe miasto. W sumie to wybuchła cała planeta :v

KONIEC

Krótkie owszem, ale liczy się jakość, a ta wręcz się wysypuje z tego opowiadania. Wesołych świąt kasztany!

Durnoty V2 – Zesrałem Się

No cóż ( ͡° ͜ʖ ͡°) Kto by pomyślał, że Durnoty kiedyś się skończą.

Jeśli nadal po nich płaczecie, pomyślcie o tym jak o reinkarnacji. Tak jak Feniks obraca się w kał i z kału się odradza, tak Durnoty EWOLUOWAŁY w Zesrałem Się.

Serio, nie miałem lepszego pomysłu na nazwę ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Nadal możecie się spodziewać tej samej, słynnej frekwencji jeden post/kwartał. Nie no może nie będzie tak źle.

Wiem że mówiłem o zamknięciu bloga, ale z pewnych rzeczy nie zrezygnuję. MIANOWICIE:

  1. Serie świąteczne pozostaną coroczną tradycją.
  2. Jak mi wpadnie w ręce jakiś gówniany gadżet, poleci recenzja.
  3. Jak będę miał jakiś pomysł na posta to go napiszę

Bardzo proszę o entuzjastyczne przyjęcie i zapraszanie swoich dziwnych znajomych na bloga ( ͡° ͜ʖ ͡°).

 

Statystyki Durnot na dzień 20 grudnia 2017 (dzień oficjalnego zamknięcia):

  • Wszystkich wizyt: 41437
  • Dzisiaj wizyt: 24
  • Wszystkich komentarzy: 398

Randomowy fakt #1 – Lubię murzynów

Że tak powiem, chyba jednym z głównych powodów dla zamknięcia bloga nie był mój ból dupy za brak komentarzy ( chociaż to też miało wpływ ( ͡° ʖ̯ ͡°) ). Chodziło o brak pomysłów.

Także od teraz co jakiś nieokreślony czas, jak mnie najdzie ochota, będę wstawiał randomowe fakty. Ale na opowiadania bym nie liczył! :0

 

Dobra *drapie się po odbycie* słuchajcie bo może to wami wstrząsnąć, ale lubię murzynów.

Prawdopodobnie mówiłem wam już tą historię, ale jako dziecko grałem w GTA: San Andreas. Myślałem wtedy że każdy murzyn to albo gangster albo raper. Zawsze jak leci jakiś gówniany film w TV, jakiś taki nisko-budżetowy, to jeśli jest w nim chociaż jeden murzyn, mówię „oo kurde zatrudnili murzyna, ten film jest super”. Bo wiecie, niskobudżetowe filmy muszą ciąć koszty, a taki murzyn, z racji swojej unikalnej karnacji, może sobie zażądać wysokiej kwoty za występ w filmie. Więc jeśli jakiś już jest, to znaczy że studio się wypieniężyło. No i murzyn nie zagra w byle gównie.

Ogólnie to uważam, że powinni wywieźć połowę murzynów z Afryki do Polski, Fajnie by było. ( ͡ ° ͜ʖ ͡ °)

No a co do murzynów na żywo… jak widzę jakiegoś z daleka na ulicy to mówię „Łoezu, murzyn!”, a jak jakiś przejdzie obok mnie (co zdarza się wyjątkowo rzadko, gdyż murzyni są wyjątkowo niepospolici a ode mnie wali kałem na kilometr), to najpierw staram się nie patrzeć i nie wariować, ale jak się oddali to mówię se „O kurdeeeee murzyn właśnie przeszedł koło mnie!!!!111 :OO”

Trzeba się cieszyć z małych rzeczy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

To by było na tyle na tą chwilę. Jeśli pod tym postem będzie co najmniej zero komentarzy, strzelę kała przez balkon.